Kręte ścieżki globalizacji


lobalizacja to jedno z najbardziej popularnych słów jakie słyszymy w mediach. Czym właściwie jest globalizacja? Czy to nowe zjawsko i nowy termin końca XX i początku XXI wieku? Czy też stara śpiewka grana na nową nutę? Zastanowimy się pokrótce, czym jest, a czym nie powinna stać się globalizacja.

Zacznijmy może od naszych oczekiwań, a zatem, czym chcemy aby była?

Globalizacja to świat dostępny dla wszystkich, to możliwość łatwych podróży, możliwość osiedlania się w dowolnym miejscu na ziemi i możliwość zdobycia pracy w wybranym przez nas rejonie.

To także produkty z całego świata obecne w naszym życiu, to możliwość poznania nowych kultur, nowych ludzi, to w końcu możliwość kooperacji, łatwa komunikacja, wymiana doświadczeń i współpraca.

To także powszechna, dobra edukacja, dostęp do informacji i wiedzy. Jednym słowem lepsze, ciekawsze, łatwiejsze życie.

Jest rzeczą oczywistą, że takiej globalizacji chcemy i taką zaakceptujemy.


Czym globalizacja nie jest?
Przede wszystkim globalizacja nie jest niczym nowym. Dokonujący się na naszych oczach proces globalizacji, jeżeli rozumieć go historycznie, nie jest pierwszym tego rodzaju procesem w dziejach świata. Zaczął się wraz z początkiem cywilizacji, gdy człowiek wyszedł z jaskini, a potem ze swojej osady. Jego siłami napędowymi były ciekawość świata, chęć ekspansji, zdobycia dostępu do nowych surowców i towarów.

Targ niewolników Znamy taką globalizację doskonale z naszej historii i wiemy, że nie zawsze odbywała się na drodze pokojowej i nie zawsze służyła wszystkim.

Podboje innych narodów zrodziły niewolnictwo i handel niewolnikami.

Niewolnictwo istniało już w najstarszych cywilizacjach Mezopotamii i Egiptu.

Pierwszym aktem prawnym, który sankcjonował niewolnictwo był Kodeks Hammurabiego.

Znajdujemy w nim zapis, że w przypadku zabicia cudzego niewolnika należy zapłacić właścicielowi za poniesioną stratę lub odkupić niewolnika.

Państwami, w których niewolnictwo odgrywało w starożytności poważną rolę gospodarczą były kraje arabskie Grecja i Rzym a kilka wieków później kraje obu Ameryk.

Targ niewolników


Globalizacja była zawsze związana z rozwojem handlu. Już w czasach starożytnych wielką rolę w rozszerzaniu światowego handlu i związanej z tym globalizacji odgrywali Fenicjanie.

statek fenicki Fenicja była narodem największych żeglarzy i i kupców Miasta fenickie położone na wschodnim krańcu Morza Śródziemnego, mimo że często przechodziły z rąk do rąk rozmaitych zaborców w tym z Egiptu, Syrii, a także Rzymu, dzięki intensywnemu handlowi urastały w potęgę i bogactwo.

Znana była powszechnie starożytnym odwaga i przedsiębiorczość Fenicjan. Przodowali w budownictwie okrętowym, dzięki czemu potrafili zapuszczać się nie tylko w najdalsze zakątki Morza Śródziemnego, ale także mogli żeglować po otwartym oceanie i odkrywać dalekie lądy. Handlowali metalami, srebrem, cyną i ołowiem z Hiszpanii, cyną z Wysp Brytyjskich, miedzią z Cypru, i złotem z Afryki i Hiszpanii.

Patronem globalizacji schyłku średniowiecza mógłby być Marco Polo (1254 – 1324). Choć jemu samemu chodziło o poznanie świata, to jego sponsorom zależało na rozwoju handlu, ekspansji ekonomicznej, na pomnożeniu zainwestowanego kapitału i, choć nikt tego wtedy tak nie nazywał, zależało im na globalizacji gospodarki.
Statki Krzysztofa Kolumba - (rekonstrukcja)

Znamienny wpływ na proces globalizacji miało odkrycie Ameryki. Wraz z dobą wielkich odkryć geograficznych XV XVI wieku pojawia się zatem nowy rynek.

Jest to pierwsza faza powszechnej globalizacji, o której obecnie nie wspominamy z dumą, gdyż wiąże sie ona z kolonializmem i niewolnictwem.

Podobnie jak w starożytności człowiek stał się jednym z poszukiwanych towarów, a skutkiem tego było wciągnięcie Afryki do światowego obiegu gospodarczego.



W Ameryce okres niewolnictwa rozpoczął się w początkach XVII wieku i trwał aż do amerykańskiej wojny secesyjnej, aby ostatecznie zostać zniesiony w XIII poprawce do Konstytucji USA, z dnia 18 grudnia 1865r.
Handel niewolnikami
Kolejny wielki przełom w procesie globalizacji miał miejsce w XIX wieku, w epoce burzliwego rozwoju techniki. W warunkach stabilnego systemu monetarnego bardzo szybko rosła produkcja, rozwijał się handel międzynarodowy, rozwijała się żegluga i kolejnictwo, zrodził się telegraf, telefon i radio, rozkwitła produkcja wielkoseryjna i przemysłowe przetwórstwo żywności.


Satelita Obecne zjawiska, dziejące się na naszych oczach i przyspieszające proces globalizacji, to nowa rewolucja techniczna w dziedzinie elektroniki i telekomunikacji, a więc komputery, Internet, i telefonia komórkowa.

Ale nie tylko. Dokonane u schyłku XX wieku zmiany polityczne - upadek muru berlińskiego i transformacja polityczna krajów tzw. obozu socjalistycznego dokonała się między innymi pod wpływem tendencji globalizacyjnych i dzięki nim stanowi kolejny etap tego procesu.


Jakie zagrożenia niesie ze sobą globalizacja? - Podobnie jak w ubiegłych wiekach mogą występować działania, które służyć będą jednym, kosztem drugich. Działania wynikające z chęci dominacji i podporządkowania. Nie muszą one być koniecznie związane z jakimś konkretnym krajem czy narodem. Mroczne cechy naszej natury, mimo, że nie jesteśmy już barbarzyńcami, pozostały w nas do dziś. Postawmy więc pytanie, czy te cechy nie motywują niektórych do szkodliwych działań pod płaszczykiem globalizacji?

Proces globalizacji odbywający się spontanicznie, dobrowolnie wydaje się procesem pozytywnym, natomiast wymuszony może opierać się na nieszczerych zamiarach.

Wojna informacyjna We współczesnym świecie wojny orężne przestały się nam opłacać, ponieważ mogłyby doprowadzić do totalnej zagłady. Nie znaczy to, że wojen nie prowadzimy. Metody i narzędzia są jednak całkowicie inne, gdyż podbojów finansowych i ekonomicznych nie prowadzi się orężem, a jednym z najbardziej skutecznych narzędzi walki stała się informacja, a jednymi z bardziej skutecznych metod metody psychologiczne.

Big brother czy serwis dla ludności? Jedną z gałęzi wiedzy zajmujacą się tymi zagadnieniami był tak zwany Social Engineering. Termin ten został spopularyzowany przez znanego hackera Kevina Mitnick'a w wydanej przez niego książce.

Pierwotne znaczenie tego terminu obejmowało jednak znacznie szerszy zakres zagadnień i dotyczyło metod kontrolowania zjawisk społecznych oraz metod prowadzenia walki politycznej.

W ubiegłym stuleciu globalizacja doprowadziła do podziału świata na odizolowane od siebie żelazną kurtyną obozy. Dziś ma go zjednoczyć w jednym uniwersalnym systemie polityczno-społecznym. Tylko czy zrobi to z korzyścią dla wszystkich ?

Już przemianom politycznym w Polsce i podobnych krajach niekoniecznie towarzyszyły pozytywne przemiany gospodarcze. Mało kto zna rzeczywistą sytuację gospodarczą Polski z lat 75-80, a jeszcze mniej wiadomo jaką rolę odegrał polityczny establishment okresu pogierkowskiego w przemianach gospodarczych w Polsce. Jako naród mieliśmy zyskać nowe szanse wynikające z globalizacji, czy jednak tak się stało?.

Znany światowy monopolista Czego należy obawiać się w globalizującym się świecie? Na pewno homogenizacji i monopoli. Shomogenizowany świat może być mało atrakcyjny, a globalne problemy rozwiązywane przez globalne instytucje nie muszą być skuteczne i z korzyścią dla wszystkich. Wiadomo jest, że dużymi systemami trudno jest zarządzać i są one podatne na degenerację.

W globalnym świecie chcielibyśmy zachować prawo do wyboru miejsca adekwatnego do naszych umiejętności, możliwości fizycznych i intelektualnych. Prawo do równego startu i prawo do kreatywności. Nie chcemy podziału na tych, którzy tworzą i na tych, którzy konsumują. Wreszcie prawo równej szansy i prawo do współudziału w tworzeniu rzeczywistości. Wiąże się z tym dostęp do rzetelnej informacji i wiedzy.

Korporacja - kręte ścieżki prawa. Nie wszystko to leży w interesie wielkich organizacji biznesowych i finansowych, które prawdopodobnie wolałyby uniwersalnego zhomogenizowanego konsumenta. Niektóre z działań tych wielkich organizacji mają charakter monopolistyczny, żeby nie powiedzieć totalitarny. "Małe", które zawsze było i jest piękne i pożyteczne, może zostać pozbawione szansy. O rezultatach chyba warto pomyśleć...

Jest rzeczą oczywistą, że w zintegrowanej, zmonopolizowanej gospodarce światowej wymagana jest bardzo wąska specjalizacja, tak wąska, że powstające zawody trudno będzie odnieść do znanych dotychczas, a praca z nimi związana niekoniecznie zaspokoi ludzkie ambicje. Kreatywność może stać się przywilejem wybranych, powszechna edukacja może ograniczyć się do minimalnej i niezbędnej, a potencjał ludzki i możliwości wynikające z globalizacji tego potencjału mogą zostać zmarnowane.

Edukacja na zakręcie Już obecnie mówi się o edukacji stosownie do potrzeb. A co, jeśli potrzeby globalne oceni się jako niewielkie? - Nie wszyscy muszą rozumieć wszystko, wystarczy minimum wiedzy.

Czy oddamy edukację w ręce wielkich korporacji, czy raczej poprosimy je, by zgromadzona przez nie wiedza stała się udziałem wielu.

Czy nauka i wiedza staną się luksusowym towarem? Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie.

Grzegorz Kołodko w jednej ze swoich prac poświęconej globalizacji pisze: "Toczy się gra. O miejsce w globalnej wiosce. Na miarę pokoleń. Uwikłana w liczne ryzyka, ale chyba przynosząca jeszcze więcej szans. Skoro nie można żyć gdzie indziej, to tutaj właśnie trzeba znaleźć, a raczej stworzyć sobie swój zaułek. Niekoniecznie i nie do końca będzie on własny, ale niech przynajmniej nie będzie ślepy".

Witold Wojcik