Czytać... nie czytać

awno minęły czasy, kiedy wczesnym wieczorem dzieci siadały wokół fotela mamy i słuchały czytanych im fragmentów bajek H. Ch. Andersena czy powieści, często tych "ku pokrzepieniu serc", H. Sienkiewicza.
A może przypominamy sobie taki obrazek z dzieciństwa: mama lub babcia zapraszają nas do stołu i koniecznie trzeba ładnie przeczytać na głos dwie strony baśni. Pamiętamy to jeszcze?

Zmieniły się czasy, zmienił się kanon popularnych lektur. Obecnie książki są traktowane raczej użytkowo, a powieści historyczne to zmora gimnazjalistów w polskich szkołach. Na szczęscie w ostatnich latach powstało kilka ekranizacji filmowych, które lektury nie zastąpią, ale ją skutecznie popularyzują.
Oprócz tradycyjnych książek na rynku są także dostępne audiobooki – książki do słuchania, kiedyś adresowane tylko dla niewidomych.To zresztą nic nowego, zmienił się tylko nośnik, pamiętamy przecież „Koziołka Matołka”, którego słuchaliśmy z płyt winylowych.

Wszyscy obserwujemy fakt, ze kultura obrazkowa wkroczyła w nasze życie, a książka, z pozoru mniej atrakcyjna, przegrywa w konfrontacji z telewizją, kinem, Internetem. Konieczność uruchomienia wyobraźni traci w porównaniu z tym, co na tacy podaje nam kultura masowa.
Przekaz mas-mediów, a zwłaszcza telewizyjny jest atrakcyjny, ponieważ operuje kolorowym obrazem i dźwiękiem, musi być także bardzo prosty, czasami jest zbyt uproszczony, ale przecież ma być dostępny dla każdego.

Niestety, nasze dzieci nie zawsze dostają takie informacje, na których nam zależy w procesie wychowania i kształcenia. Nie namawiam do wyeliminowania telewizji z ich życia, ale czy nie zapominamy o korzyściach płynących z czytania, zwłaszcza w młodym wieku?
Prześledźmy je w skrócie.
Obcowanie z książeczką to dla małych dzieci przede wszystkim kontakt ze światem barw i ilustracji, które służą do rozpoznawania przedmiotów.
Maluch poznaje ich cechy i czynności z nimi związane i w ten sposób rozwija wyobraźnię. Rozumienie treści, tych, które czyta dziecku osoba dorosła, pojawia się około trzeciego roku życia. Wtedy dzieci, obcując ze słowem czytanym, poszerzają swój zasób słów i wkraczają w świat wyobraźni.

Dzięki losom bohaterów dziecko wchodzi w świat emocji, który wpływa na kształtowanie się jego osobowości. Bajki, które czytają dzieciom dorośli to również dla najmłodszych nauka spostrzegawczości i ćwiczenia pamięci. W wieku przedszkolnym właśnie dzięki baśniom i bajkom dzieci zaczynają dostrzegać stosunki międzyludzkie i rozumieją sposób postępowania bohaterów.

Z chwilą gdy dziecko zaczyna samodzielnie czytać, świat przedstawiony w książce nabiera jeszcze większego znaczenia.
To już nie zabawa, ale przepustka do świata wiedzy i samodzielne zbieranie doświadczeń. Umiejętność czytania należy rozpatrywać jako proces rozwojowy, odbywający się przez całe życie, od wczesnego dzieciństwa do wieku dojrzałego.
Rozwój ten odbywa się stopniowo, dla każdego poziomu istnieją pewne specyficzne stopnie, które należy opanować, a opanowanie umiejętności dobrego czytania jest nie do przecenienia.

Dzieci regularnie czytające książki będą miały bogatsze słownictwo, będą elokwentne, będą ładniej wysławiały się i nie będą miały problemów z ortografią, gramatyką . Nie będą miały problemów ze stylistyką, z łatwością skomponują własny tekst.
Będą potrafiły recytować i płynnie czytać na głos, co wcale nie jest taką łatwą sztuką.
W przyszłości będą osobami świadomymi samych siebie, mającymi szerokie horyzonty myślowe i wrażliwość emocjonalną, bowiem czytanie książek to fascynująca przygoda, która rozwija wyobraźnię, zmusza do refleksji i daje możliwość poznania różnych opinii, poglądów i wizji świata, zarówno tych prawdopodobnych, jak i tych zupełnie odrealnionych.

Myślę, że każdy z nas zdaje sobie sprawę, że literatura kształtuje postawy, otwiera umysł i prowadzi do samorozwoju intelektualnego.
Z ksiązką rozpoczynamy podróż w świat zjawisk i wyobraźni, a książki z dzieciństwa pozostaja z nami na całe nasze życie.

Dorota Pelszyk